Mexican Radio

Wall of Voodoo mieli szansę, by pójść w ślady Devo, ale najwyraźniej im się nie udało. A mieli dobre predyspozycje: charyzmatycznego frontmana, Stana Ridgewaya, który miał coś w sobie z Alana Vegi, oraz nietuzinkowe brzmienie – połączenie rockabilly z nową falą i art punkiem. Obie kapele łączy z resztą zamiłowanie do filmów klasy B – Mark Mothersbaugh z Devo i Ridgeway pisali muzykę do filmów – do najbardziej znanych soundtracków Mothersbaugha należy muzyka do filmu “The Life Aquatic with Steve Zissou” Wesa Andersona.

Wall of Voodoo nie pozostawili po sobie za wielu radiowych powerplayów i zespół rozwiązal się w 1983 roku. Jedyny hicior ich autorstwa to “Mexican Radio”. Ten klip z koncertu pokazuje grupę w fantastycznej formie (sprawdźcie co wyczynia perkusista!):

Zespół rozpadł się w 1985 roku i potem podejmował niezbyt udane próby powrotu na scenę. Ale Ridgway, główna siła napędowa grupy, zaczął solową karierę i nie mógł poświęcić już tyle czasu macierzystemu składowi.

Ridgeway wszedł na listy przebojów przebojem “Camouflage”, zagranym z typową dla siebie countrowo-nowofalową manierą. Sądząc po komentarzach na Youtubie, bojowe frazy “Camouflage” śpiewają sobie pod nosem amerykańscy marines. Nic dziwnego – o duchu, który wyprowadzi cię z pola walki torując sobie drogę M16 marzy każdy żołnierz:

Wall of Voodoo jest prawdopodobnie jedyną grupą, która w zupełnie nieprawdopodobny sposób połączyła te dwie estetyki: country i nową falę. Jakby tego było mało, grzebanie w dokonaniach Ridgewaya przynosi jeszcze bardziej szokujące odkrycia! Nie bardzo wiem, jak wytłumaczyć jego fascynację preriami i banjo z fascynacją UFO, manią prześladowczą i komiksowymi klimatami ala “X-files”, którym składa hołd w utworze “The Big Hit”. Wydawać by się mogło, że to ukłon w stronę kina noir, ale sami się przekonajcie:

Do nieprawdopodobnych rozmiarów urasta to w utworze napisanym na potrzeby ścieżki dźwiękowej do francuskiego filmu “Terminus” – BTW, warto go sobie odświeżyć, bo visuale są zachęcające. Tutaj człowiek z harmonijką wpada po pachy w “Rok 1984”, “Terminatora” i “Gry Wojenne”:

Na koniec jeszcze moja ulubiona przeróbka “Mexican Radio” w wykonaniu Celtic Frost z zupełnie nieprzewidywalnej płyty “Into the Pandemonium”. T.G. Warrior wygląda jak pudel, ale w końcu to był rok 1987!

Advertisements

One Response to “Mexican Radio”

  1. Moja znajomośc Wall of Voodoo nie wykracza poza “Mexican Radio”. Chyba będzie trzeba to zmienić. Dzięki za inspiracje.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: